Wyluzuj się przed sesją
2009/07/22 09:00 | dodał: trollbarbatus
Jaskinia solna to sposób na relaks
Fot. archiwum
Fot. archiwum
Studenci sposobów na zdanie sesji mają wiele. Zażywanie tussipectu, łykanie witaminy B, odwiedzanie barów tlenowych...
Od tygodnia siedzę nad książkami, nigdzie nie wychodzę, nie spotykam się ze znajomymi. Mam już po prostu dość takiego trybu życia. Czuję, że przestaję być na bieżąco ze wszystkimi nowościami filmowymi, płytowymi – opowiada 20-letnia Aneta, studentka chemii. Podczas sesji obłożeni książkami studenci, wertując stosy materiałów, zapominają o jakichkolwiek rozrywkach i kontaktach towarzyskich. Czy tak musi wyglądać życie przed każdą sesją? Niekoniecznie. Ważne jest bowiem to, żeby zwiększyć wydajność, urozmaicić sposoby uczenia się. Uczyć się skutecznie, a przy tym nie tracić kontaktu z rzeczywistością. Jak to zrobić? Przede wszystkim nie należy uczyć się całą dobę. Każdy ma swój własny biorytm. Jedni lepiej przyswajają wiedzę w nocy, inni – nad ranem. To nie przypadek, że niektórych określamy mianem rannych ptaszków, a innych, że są chodzącymi sowami. – Najważniejsze są przerwy w pracy. Najskuteczniejsze są pierwsze trzy godziny nauki. Potem mózg przyswaja już mniej niż 50 procent informacji – mówi specjalista, lekarz Norbert Gaweł.
Ucząc się w nocy, studenci często siedzą po 8-10 godzin bez przerwy. Nic bardziej błędnego. Po paru godzinach nauki następuje odlot, marzenia, sny na jawie. – Pracować należy w cyklach 30-45-minutowych, zachowując 5-7 minutowe przerwy – radzi psycholog Agnieszka Zielonka-Sujkowska, trener z Ośrodka Doradztwa i Treningu Kierowniczego. Aby zwiększyć skuteczność nauki, nie tylko sam czas, jaki spędzamy nad materiałem powinniśmy najlepiej zagospodarować, ale także przerwy. – Róbmy w czasie wolnym to, co najbardziej lubimy. Nie pozwólmy na to, żeby życie pod czas sesji było szare i nudne – mówi Sujkowska. Jeśli lubimy uprawiać sport, pójdźmy na aerobik, jeśli naszym idolem jest Tarantino, wyskoczmy ze znajomymi do kina. Czymś przyjemnym powinniśmy też dopełnić czas nauki. Doskonałym pomysłem może być słuchanie muzyki relaksacyjnej. – Muzykoterapia pozwala się nam skupić. Słuchajmy Vivaldiego czy Bacha – dodaje psycholog Sujkowska. Ważne jest prawidłowe odżywianie się, zwłaszcza jedzenie produktów zawierających witaminę B. – Dieta powinna zawierać przede wszystkim dużo warzyw i owoców, nie strońmy w tym okresie również od słodyczy. Czekolada rozjaśnia umysł – mówi doktor Norbert Gaweł. Aby móc jednak cokolwiek zapamiętać, musimy przede wszystkim wyrzucić z siebie cały stres.
Dobrą metodą poradzenia sobie z jego nadmiarem będzie udanie się na zabiegi tlenoterapii. Podobnie jak w przypadku biznesmenów, szybkie tempo życia, stres, używki, w połączeniu ze zwiększonym wysiłkiem umysłowym powodują zwiększone zapotrzebowanie na tlen. – Badania na uczniach i studentach intensywnie uczących się dowodzą, że przebywanie w dotlenionych pomieszczeniach znacząco zwiększa wydolność umysłową. Tlen pomaga szybciej zapamiętać fakty i łatwiej je kojarzyć – przekonuje Mariola Czarny, właścicielka baru tlenowego w Redzie. Przekonała się o tym 22-letnia studentka dziennikarstwa Magdalena Kikowska. – Gdy muszę zapamiętać bardzo dużą ilość materiału, czuję znaczne przeciążenie organizmu. Jestem senna, osłabiona. Odkąd zaczęłam uczęszczać na tlenoterapię, widzę znaczną poprawę – mówi dziewczyna. Nawet krótkie inhalacje tlenem w barze tlenowym pomogą przygotować się do egzaminu, szczególnie podczas sesji. Dodatkową rzeczą podczas nauki, która skusiła Magdę stała się fototerapia. – Jest to potrzebne zwłaszcza podczas zimy, kiedy do organizmu dostarczana jest nam bardzo niewielka ilość światła – mówi Kikowska.
Rzeczywiście depresja zimowa związana z brakiem słońca może niekorzystnie wpłynąć na naukę. – Zakup lampy świetlnej lub systematyczne uczęszczanie na zabiegi fototerapii mogą temu zapobiec – mówi Daria Pracka, zajmująca się leczeniem światłem. Dla Justyny Sawickiej, studentki polonistyki najlepszym relaksem przed sesją jest kilkadziesiąt minut w tzw. jaskini solnej. – Chodzę na takie seanse wdychania jodu, kiedy tylko mogę. To niesamowicie odświeża, relaksuje, odpręża. Po wyjściu z jaskini czuję się lekko i przyjemnie, potem dużo łatwiej i szybciej się uczę – przekonuje dziewczyna. Wyjście do baru tlenowego, jaskini solnej czy salonu fototerapii nie musi wcale oznaczać straty czasu. Możemy tam przecież udać się razem z książką czy notatkami. Podobnie jest z innymi miejscami. Może to być kawiarnia czy bar – ważne, żebyśmy czuli się tam komfortowo i by otoczenie, zamiast rozpraszać, pomagało się uczyć. – Zawsze ciężko mi było się zmobilizować do nauki. Dlatego starałem się połączyć przyjemne z pożytecznym. Uczyłem się w knajpach. Zazwyczaj były to kawiarenki typu Daily Caffe czy Coffee Heaven – mówi absolwent inżynierii lądowej, Krzysztof Opasiński. Dawało to Krzyśkowi poczucie, że gdzieś się wyrwał, a równocześnie wiedział, że nie traci czasu i poświęca go na naukę. – We wnętrzach tych kawiarni nie jest wcale głośno. Muzyka jest stonowana, nie ma nieprzyjemnego zapachu papierosów. Uczenie się przy mojej ulubionej caffe latte dawało mi choć odrobinę przyjemności – mówi Krzysiek. Z jednej strony przyjemność, z drugiej – urozmaicenie.
Walczyć z nudą i monotonią można na wiele sposobów. 24-letni Piotr Makowski robi to poprzez całonocny clubbing. – Gdy dwa dni siedzę i się uczę, muszę w nocy odreagować. Wybieram się wtedy na imprezę. To mi daje energię na kolejne dwa, trzy dni nauki. Po prostu nie wyobrażam sobie, żebym mógł zakuwać przez 5 dni i nie widzieć się ze znajomymi na imprezach – mówi chłopak. W lepszym przyswajaniu wiedzy może również pomóc... seks. – To jest tak jak ze sportowcami. Przed olimpiadą w Seulu szwajcarscy naukowcy zrobili badania, czy seks pomaga w osiągnięciu wyników. Opinie były różne. Tak samo jest z nauką. Jedno jest pewne. Seks pomaga odreagować, wyrzucić z siebie nagromadzony stres, wzmaga wydzielanie się hormonów szczęścia – mówi profesor Zbigniew Lew-Starowicz. Wśród niekonwencjonalnych sposobów na zdanie sesji są także tzw. dopalacze – choć dużo mniej zdrowe, często bardziej popularne.
Bardzo często podczas sesji studenci wykupują leki na katar, kaszel i alergię. Największą popularnością cieszy się dostępny bez recepty tussipect – syrop na kaszel, który zawiera efedrynę. – Jest to substancja, która stosowana w dużych ilościach może utrudniać pracę serca – mówi doktor Norbert Gaweł. Jednak studentów to nie przeraża. – Jeżeli dzięki temu mam łatwiej i lepiej zdać sesję, to czemu nie spróbować. Przecież to nie jest żaden narkotyk – mówi Paweł, student IV roku Politechniki Warszawskiej. W Internecie niemalże na każdym forum możemy przeczytać rady związane z zażywaniem tussipectu. – Jeśli chodzi o efedrynę, masz dwie drogi: kupić tussipect w tabletkach i zjeść go odpowiednio do potrzeb lub zakupić czystą efę hurtem – radzi student na forum dyskusyjnym. Rady, jak widać, coraz bardziej się przyjmują. – Podczas ostatniej letniej sesji egzaminacyjnej zauważyłam niemal 30-procentowy wzrost sprzedaży tussipectu – mówi farmaceutka z apteki na Nowym Świecie.
Szukanie dodatkowej energii właśnie w takich dopalaczach to jednak duży błąd. – To jest tragiczne w skutkach. Jeżeli efekty uboczne nie będą widoczne od razu, to za jakieś 5-6 lat. W wieku 30 lat ten młody człowiek będzie sfrustrowanych wrakiem – mówi Norbert Gaweł. Zamiast jechać na dopalaczach i nie móc spać przez kolejnych kilka godzin, lepiej więc zastosować zupełnie inną metodę i po prostu się wyspać. 8 godzin snu, zwłaszcza gdy organizm jest podwójnie przemęczony, to wręcz konieczność. W przeciwnym razie zarobisz kolejną piątkę w indeksie, twój pracodawca będzie zadowolony, że podczas sesji nie odkładasz na bok pracy biurowej, a ty w wieku 30 lat będziesz kompletną dętką, która i tak zostanie wchłonięta przez pokolenie dzisiejszych 15-latków.
Paulina Koziejowska
Ucząc się w nocy, studenci często siedzą po 8-10 godzin bez przerwy. Nic bardziej błędnego. Po paru godzinach nauki następuje odlot, marzenia, sny na jawie. – Pracować należy w cyklach 30-45-minutowych, zachowując 5-7 minutowe przerwy – radzi psycholog Agnieszka Zielonka-Sujkowska, trener z Ośrodka Doradztwa i Treningu Kierowniczego. Aby zwiększyć skuteczność nauki, nie tylko sam czas, jaki spędzamy nad materiałem powinniśmy najlepiej zagospodarować, ale także przerwy. – Róbmy w czasie wolnym to, co najbardziej lubimy. Nie pozwólmy na to, żeby życie pod czas sesji było szare i nudne – mówi Sujkowska. Jeśli lubimy uprawiać sport, pójdźmy na aerobik, jeśli naszym idolem jest Tarantino, wyskoczmy ze znajomymi do kina. Czymś przyjemnym powinniśmy też dopełnić czas nauki. Doskonałym pomysłem może być słuchanie muzyki relaksacyjnej. – Muzykoterapia pozwala się nam skupić. Słuchajmy Vivaldiego czy Bacha – dodaje psycholog Sujkowska. Ważne jest prawidłowe odżywianie się, zwłaszcza jedzenie produktów zawierających witaminę B. – Dieta powinna zawierać przede wszystkim dużo warzyw i owoców, nie strońmy w tym okresie również od słodyczy. Czekolada rozjaśnia umysł – mówi doktor Norbert Gaweł. Aby móc jednak cokolwiek zapamiętać, musimy przede wszystkim wyrzucić z siebie cały stres.
Dobrą metodą poradzenia sobie z jego nadmiarem będzie udanie się na zabiegi tlenoterapii. Podobnie jak w przypadku biznesmenów, szybkie tempo życia, stres, używki, w połączeniu ze zwiększonym wysiłkiem umysłowym powodują zwiększone zapotrzebowanie na tlen. – Badania na uczniach i studentach intensywnie uczących się dowodzą, że przebywanie w dotlenionych pomieszczeniach znacząco zwiększa wydolność umysłową. Tlen pomaga szybciej zapamiętać fakty i łatwiej je kojarzyć – przekonuje Mariola Czarny, właścicielka baru tlenowego w Redzie. Przekonała się o tym 22-letnia studentka dziennikarstwa Magdalena Kikowska. – Gdy muszę zapamiętać bardzo dużą ilość materiału, czuję znaczne przeciążenie organizmu. Jestem senna, osłabiona. Odkąd zaczęłam uczęszczać na tlenoterapię, widzę znaczną poprawę – mówi dziewczyna. Nawet krótkie inhalacje tlenem w barze tlenowym pomogą przygotować się do egzaminu, szczególnie podczas sesji. Dodatkową rzeczą podczas nauki, która skusiła Magdę stała się fototerapia. – Jest to potrzebne zwłaszcza podczas zimy, kiedy do organizmu dostarczana jest nam bardzo niewielka ilość światła – mówi Kikowska.
Rzeczywiście depresja zimowa związana z brakiem słońca może niekorzystnie wpłynąć na naukę. – Zakup lampy świetlnej lub systematyczne uczęszczanie na zabiegi fototerapii mogą temu zapobiec – mówi Daria Pracka, zajmująca się leczeniem światłem. Dla Justyny Sawickiej, studentki polonistyki najlepszym relaksem przed sesją jest kilkadziesiąt minut w tzw. jaskini solnej. – Chodzę na takie seanse wdychania jodu, kiedy tylko mogę. To niesamowicie odświeża, relaksuje, odpręża. Po wyjściu z jaskini czuję się lekko i przyjemnie, potem dużo łatwiej i szybciej się uczę – przekonuje dziewczyna. Wyjście do baru tlenowego, jaskini solnej czy salonu fototerapii nie musi wcale oznaczać straty czasu. Możemy tam przecież udać się razem z książką czy notatkami. Podobnie jest z innymi miejscami. Może to być kawiarnia czy bar – ważne, żebyśmy czuli się tam komfortowo i by otoczenie, zamiast rozpraszać, pomagało się uczyć. – Zawsze ciężko mi było się zmobilizować do nauki. Dlatego starałem się połączyć przyjemne z pożytecznym. Uczyłem się w knajpach. Zazwyczaj były to kawiarenki typu Daily Caffe czy Coffee Heaven – mówi absolwent inżynierii lądowej, Krzysztof Opasiński. Dawało to Krzyśkowi poczucie, że gdzieś się wyrwał, a równocześnie wiedział, że nie traci czasu i poświęca go na naukę. – We wnętrzach tych kawiarni nie jest wcale głośno. Muzyka jest stonowana, nie ma nieprzyjemnego zapachu papierosów. Uczenie się przy mojej ulubionej caffe latte dawało mi choć odrobinę przyjemności – mówi Krzysiek. Z jednej strony przyjemność, z drugiej – urozmaicenie.
Walczyć z nudą i monotonią można na wiele sposobów. 24-letni Piotr Makowski robi to poprzez całonocny clubbing. – Gdy dwa dni siedzę i się uczę, muszę w nocy odreagować. Wybieram się wtedy na imprezę. To mi daje energię na kolejne dwa, trzy dni nauki. Po prostu nie wyobrażam sobie, żebym mógł zakuwać przez 5 dni i nie widzieć się ze znajomymi na imprezach – mówi chłopak. W lepszym przyswajaniu wiedzy może również pomóc... seks. – To jest tak jak ze sportowcami. Przed olimpiadą w Seulu szwajcarscy naukowcy zrobili badania, czy seks pomaga w osiągnięciu wyników. Opinie były różne. Tak samo jest z nauką. Jedno jest pewne. Seks pomaga odreagować, wyrzucić z siebie nagromadzony stres, wzmaga wydzielanie się hormonów szczęścia – mówi profesor Zbigniew Lew-Starowicz. Wśród niekonwencjonalnych sposobów na zdanie sesji są także tzw. dopalacze – choć dużo mniej zdrowe, często bardziej popularne.
Bardzo często podczas sesji studenci wykupują leki na katar, kaszel i alergię. Największą popularnością cieszy się dostępny bez recepty tussipect – syrop na kaszel, który zawiera efedrynę. – Jest to substancja, która stosowana w dużych ilościach może utrudniać pracę serca – mówi doktor Norbert Gaweł. Jednak studentów to nie przeraża. – Jeżeli dzięki temu mam łatwiej i lepiej zdać sesję, to czemu nie spróbować. Przecież to nie jest żaden narkotyk – mówi Paweł, student IV roku Politechniki Warszawskiej. W Internecie niemalże na każdym forum możemy przeczytać rady związane z zażywaniem tussipectu. – Jeśli chodzi o efedrynę, masz dwie drogi: kupić tussipect w tabletkach i zjeść go odpowiednio do potrzeb lub zakupić czystą efę hurtem – radzi student na forum dyskusyjnym. Rady, jak widać, coraz bardziej się przyjmują. – Podczas ostatniej letniej sesji egzaminacyjnej zauważyłam niemal 30-procentowy wzrost sprzedaży tussipectu – mówi farmaceutka z apteki na Nowym Świecie.
Szukanie dodatkowej energii właśnie w takich dopalaczach to jednak duży błąd. – To jest tragiczne w skutkach. Jeżeli efekty uboczne nie będą widoczne od razu, to za jakieś 5-6 lat. W wieku 30 lat ten młody człowiek będzie sfrustrowanych wrakiem – mówi Norbert Gaweł. Zamiast jechać na dopalaczach i nie móc spać przez kolejnych kilka godzin, lepiej więc zastosować zupełnie inną metodę i po prostu się wyspać. 8 godzin snu, zwłaszcza gdy organizm jest podwójnie przemęczony, to wręcz konieczność. W przeciwnym razie zarobisz kolejną piątkę w indeksie, twój pracodawca będzie zadowolony, że podczas sesji nie odkładasz na bok pracy biurowej, a ty w wieku 30 lat będziesz kompletną dętką, która i tak zostanie wchłonięta przez pokolenie dzisiejszych 15-latków.
Paulina Koziejowska
Tagi: kawa muzykoterapia studia naturalne sposoby relaks egzamin zdać jaskinia solna sposoby zdawanie stres wyluzowanie sesja
Oceń artykuł:
0.00
Powiązane artykuły:
Naturalny doping w sesji
Pasjonaci lepiej zdają egzaminy
Sesja bez stresu
Idzie sesja, rośnie presja
Internet ogłupia studentów?
Krótsze studia przez piłkę nożną?
SWPS-ie otwórz się
Kryzys na SGH zażegnany?
RECEPTA NA SESJĘ!
Akademia staje się Uniwersytetem
Studenci zakuwają do sesji w centrum handlowym!
Blipnij

