Dyplom na zamówienie
2011/02/22 15:13 | dodał: ol
Fot. mat. prasowe uczelni
Na rynku pracy brakuje gruntownie wykształconych specjalistów. Zapotrzebowanie na inżynierów rośnie z roku na rok. Myślisz o studiach technicznych? Wybierz jeden z kierunków dotowanych przez resort nauki. Możesz tylko na tym zyskać.
Jeszcze kilka lat temu tytuł inżyniera był postrzegany jako gorsza wersja magistra. Mówiono, że osoby po tego typu studiach nie są wystarczająco utalentowane, aby skończyć tzw. normalne, humanistyczne kierunki. Na dodatek problemy gospodarcze powodowały, że absolwenci kierunków technicznych mieli duże problemy ze znalezieniem dobrej, a czasem nawet jakiejkolwiek pracy. Być może właśnie dlatego kolejne pokolenia maturzystów unikały studiowania na politechnikach. Na szczęście dla studentów o ścisłych umysłach ten trend szybko się odwrócił i teraz niemal każda dziedzina gospodarki, w której niezbędni są wykwalifikowani specjaliści techniczni, boryka się z brakiem pracowników. Do tego stopnia, że w niektórych przypadkach trzeba sprowadzać kadrę z zagranicy. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, tylko w 2008 roku na rynku pracy zabrakło ponad 30 tysięcy specjalistów. Jakich? Między innymi biotechnologów, fizyków jądrowych, chemików, informatyków, programistów, inżynierów budownictwa, inżynierów środowiska, a nawet matematyków.
Inżynier potrzebny od zaraz
Jak prognozują specjaliści, ten niekorzystny trend będzie trwał jeszcze przez długi czas. Z badań przygotowanych przez TNS OBOP na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wynika, że do 2013 roku w Polsce będzie brakować ponad 76 tysięcy inżynierów różnych specjalności! Jeszcze bardziej ponure szacunki przedstawiła prof. Maria Orłowska, sekretarz stanu w MNiSW. –Wciągu dziesięciu lat w Polsce może zabraknąć 160 tysięcy inżynierów – ostrzega pani profesor. Nic dziwnego, że rząd bije na alarm i gorączkowo stara się naprawić tę sytuację.
Kasa na studia specjalne
Jednym z pomysłów jest kształcenie na potrzeby gospodarki, czyli specjalny program w skrócie nazywany kierunkami zamawianymi. Na czym on polega? Chodzi o wyszkolenie jak największej kadry specjalistów, od których zależy rozwój ekonomiczny kraju. Fala emigracji młodych Polaków do pracy na Zachód – przede wszystkim do Wielkiej Brytanii – uzmysłowiła politykom, że w ten sposób łatwo pozbywamy się
osób, które mogą pchnąć przemysł do przodu. Wielu matematyków, informatyków i fizyków wolało pracować na zmywaku w Londynie niż pracować w naszym kraju. Brak specjalistów szybko dał o sobie znać. Gdy do Polski coraz chętniej zaczęli wchodzić zagraniczni inwestorzy, okazało się, że rynek cierpi na niedosyt wykwalifikowanych absolwentów kierunków technicznych. Trzeba było szybko coś na to zaradzić. Właśnie dlatego w 2008 roku w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego powstał projekt wspierania kierunków studiów kluczowych dla naszej gospodarki. Na początku uruchomiono go w wersji pilotażowej na kilkunastu uczelniach. W 2009 roku zaś oficjalnie zainaugurowano tzw. kierunki zamawiane, a rząd przeznaczył na ten cel aż 370 milionów złotych. Pieniądze podzielono w drodze konkursu pomiędzy 42 uczelnie, które zobowiązały się zwiększyć liczbę miejsc na studiach ważnych dla gospodarki, sfinansować zajęcia wyrównawcze dla studentów pierwszego roku – zwłaszcza z matematyki, fizyki, chemii, uatrakcyjnić i unowocześnić programy nauczania na tych kierunkach, a także nawiązać lub rozwinąć współpracę z pracodawcami i przedsiębiorcami. W jaki sposób ustalono listę kierunków strategicznych? Analizując dane urzędów pracy oraz prowadząc badania wśród ekonomistów oraz przedsiębiorców. Wyszczególniono w nich specjalności studiów związane z najnowocześniejszymi technologiami w medycynie (np. inżynieria medyczna lub mechatronika), z energooszczędnymi technologiami w budownictwie (np. inżynieria środowiska, energetyka, fizyka jądrowa, chemia) oraz z zastosowaniem różnego rodzaju technologii informacyjnych (np. elektrotechnika, mechanika i budowa maszyn, automatyka i robotyka, informatyka stosowana). Każdego roku ministerstwo ogłasza konkurs na programy studiów na kierunkach zamawianych i co roku przyznaje wsparcie finansowe dla poszczególnych projektów. Pieniądze trafiają zarówno do uczelni publicznych (jak Uniwersytet Jagielloński, Politechnika Wrocławska, Akademia Morska w Szczecinie, Uniwersytet Pedagogiczny, Politechnika Krakowska, Uniwersytet Opolski, Akademia Ekonomiczna), ale i prywatnych (Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych, Wyższa Szkoła Biznesu), a nawet państwowych wyższych szkół zawodowych na terenie całego kraju. To, która uczelnia dostanie dofinansowanie, zależy głównie od programu studiów, ocenianych przez ministerstwo.
Akcja motywacja
Jak dużą rolę w całym projekcie odgrywają właśnie pieniądze? Dużą. To przecież za ich pomocą ministerstwo zachęca młodych ludzi do studiowania wskazanych kierunków. Nawet 50 proc. najlepszych otrzymuje wysokie rządowe stypendia motywacyjne. I to nie byle jakie, bo 1000 złotych miesięcznie. – Nie ukrywam, że była to jedna z ważniejszych kwestii, choć nie decydująca. Wiedziałem, że jeśli otrzymam stypendium, wówczas zniknie problem z utrzymaniem z dala od domu – wspomina Michał Sadowski, student II roku informatyki stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przyznaje jednak, że w procesie podejmowania decyzji o kierunku studiów najbardziej liczyła się dla niego obietnica pewnej i dobrze płatnej pracy. – Zdecydowałem się studiować informatykę stosowaną ze względu na swoje zainteresowania oraz perspektywy zawodowe. W moim przypadku największe znaczenie miał program studiów – konkretnie możliwość wyboru w przyszłości specjalizacji „Grafika komputerowa i multimedia”, utworzonej w tym roku w ramach drugiego projektu obejmującego mój kierunek – „WIKING”. Chciałbym bowiem pracować w studiu filmowym lub reklamowym, ewentualnie przy tworzeniu gier wideo – mówi Michał Sadowski.
Inżynier potrzebny od zaraz
Jak prognozują specjaliści, ten niekorzystny trend będzie trwał jeszcze przez długi czas. Z badań przygotowanych przez TNS OBOP na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wynika, że do 2013 roku w Polsce będzie brakować ponad 76 tysięcy inżynierów różnych specjalności! Jeszcze bardziej ponure szacunki przedstawiła prof. Maria Orłowska, sekretarz stanu w MNiSW. –Wciągu dziesięciu lat w Polsce może zabraknąć 160 tysięcy inżynierów – ostrzega pani profesor. Nic dziwnego, że rząd bije na alarm i gorączkowo stara się naprawić tę sytuację.
Kasa na studia specjalne
Jednym z pomysłów jest kształcenie na potrzeby gospodarki, czyli specjalny program w skrócie nazywany kierunkami zamawianymi. Na czym on polega? Chodzi o wyszkolenie jak największej kadry specjalistów, od których zależy rozwój ekonomiczny kraju. Fala emigracji młodych Polaków do pracy na Zachód – przede wszystkim do Wielkiej Brytanii – uzmysłowiła politykom, że w ten sposób łatwo pozbywamy się
| Kierunki zamawiane z ministerialnym stypendium: |
| 1. automatyka i robotyka 2. biotechnologia 3. budownictwo 4. chemia 5. energetyka 6. fizyka/fizyka techniczna 7. informatyka 8. inżynieria materiałowa 9. inżynieria środowiska 10. matematyka 11. mechanika i budowa maszyn 12. mechatronika 13. ochrona środowiska 14. wzornictwo |
Akcja motywacja
Jak dużą rolę w całym projekcie odgrywają właśnie pieniądze? Dużą. To przecież za ich pomocą ministerstwo zachęca młodych ludzi do studiowania wskazanych kierunków. Nawet 50 proc. najlepszych otrzymuje wysokie rządowe stypendia motywacyjne. I to nie byle jakie, bo 1000 złotych miesięcznie. – Nie ukrywam, że była to jedna z ważniejszych kwestii, choć nie decydująca. Wiedziałem, że jeśli otrzymam stypendium, wówczas zniknie problem z utrzymaniem z dala od domu – wspomina Michał Sadowski, student II roku informatyki stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przyznaje jednak, że w procesie podejmowania decyzji o kierunku studiów najbardziej liczyła się dla niego obietnica pewnej i dobrze płatnej pracy. – Zdecydowałem się studiować informatykę stosowaną ze względu na swoje zainteresowania oraz perspektywy zawodowe. W moim przypadku największe znaczenie miał program studiów – konkretnie możliwość wyboru w przyszłości specjalizacji „Grafika komputerowa i multimedia”, utworzonej w tym roku w ramach drugiego projektu obejmującego mój kierunek – „WIKING”. Chciałbym bowiem pracować w studiu filmowym lub reklamowym, ewentualnie przy tworzeniu gier wideo – mówi Michał Sadowski.
Tagi: kasa na kierunki kierunki zamawiane uj opłacane kierunki kraków ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego
Oceń artykuł:
0.00
Poprzedni Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu: O karierze w plenerze
Student na kwadracie – jak mieszkają studenci? Następny
Powiązane artykuły:
1,7 miliona na badanie... zwłok
Wykładowca zwolniony przez alarm bombowy
Superbryka dla naukowca?
Studenci podbijają Afrykę
Odkrycie na wagę złota
Kolenda-Zaleska: dziennikarka do zadań specjalnych
UJ uczci pamięć pomordowanych wykładowców
Studenci pomagają zwierzętom
Bezdomne zwierzęta obdarowane przez studentów
Studenci przyznali nagrody dziennikarskie
UJ: Najstarsza uczelnia w Polsce od kuchni
Blipnij

