faq
A A A

Afera na Politechnice Koszalińskiej

2011/03/08 16:28 | dodał: trollbarbatus
Afera na Politechnice Koszalińskiej
"Przepychanie studentów" normą na polskich uczelniach?
Fot. sxc.hu
Jedna wypowiedź wywołała istną burzę na Politechnice Koszalińskiej. Czemu? Jej kanclerz utrzymuje, że zaliczanie egzaminów studentom, którzy nic nie umieją, jest normą na polskich uczelniach! A wszystko dlatego, żeby uczelnie nie traciły ministerialnych dotacji!
Kiedyś, czasach poprzedniego ustroju politycznego, popularna była maksyma: „Czy się stoi, czy się leży, 500 złotych się należy”. Dzisiaj to powiedzonko można – w nieco zmienionej formie - odnieść do sytuacji, która wydarzyła się na Politechnice Koszalińskiej. Jak bowiem donosi lokalny serwis informacyjny GK24.pl podczas spotkania w koszalińskiej Galerii Scena na temat reformy szkolnictwa wyższego wprowadzającej kanclerz koszalińskiej polibudy przyznał, że na jego uczelni występuje bardzo niepokojące zjawisko "przepychania studentów" na egzaminach. Ale po kolei. Jak czytamy w informacji na GJ24.pl zaczęło się od oświadczenia Mikołaja Iwańskiego, byłego wykładowcy na Politechnice Koszalińskiej, który obecnie jest doktorantem na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. – Spotkałem się z przypadkami psucia edukacji – oświadczył Iwański. – Miałem ponad stu studentów w grupie. Była wśród nich grupa, którą musiałem oblać. Chociażby po to, by uszanować pracę innych studentów. Skończyło się to tym, że otrzymałem telefon od dyrektora instytutu, że ktoś w moim imieniu wpisze im zaliczenia. Liczy się tylko, żeby był komplet, żeby dotacja przychodziła” – relacjonują dziennikarze serwisu.

Co ciekawe na te słowa zareagował szybko Artur Wezgraj kanclerz Politechniki Koszalińskiej. Ale nie był oburzony, ani zdziwiony. Ba, przyznał, że to norma! Na dodatek – jak twierdził – z podobnymi praktykami spotkał się na innych uczelniach w kraju! I to nawet na renomowanych szkołach wyższych. Oznaczałoby to, że szkoły publiczne robią wszystko co mogą (czytaj: naginają prawo), żeby nie stracić ministerialnego dofinansowania. Dlatego powszechne mają być telefony od dyrektorów jednostek do swoich wykładowców i wymuszanie na nich zaliczania egzaminów nawet tym studentom, którzy na to nie zasługują. Ot, zwyczajne przepychanie nieuków. Co na to rektor uczelni? GK24.pl rozmawiało z włodarzem szkoły, który powiedział, że kanclerz dał się ponieść emocjom. „Kanclerz nie reprezentował Politechniki Koszalińskiej na tym spotkaniu. Odniósł się do tego, że uczelnie zabiegają o studentów do tego stopnia, że wszyscy kończą studia. Takie przypadki pewnie są, ale nie na Politechnice Koszalińskiej” – powiedział Tomasz Krzyżyński, rektor Politechniki w rozmowie z portalem GK24.pl. Co na to wszystko ministerstwo? Zapowiedziało wnikliwe przyjrzenie się sprawie. Nie tylko na Politechnice Koszalińskiej.
Poprzedni Przez ciążę studentka straciła stypendium
Pirelli szuka talentów Następny

Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
Dodaj swój komentarz:
Oceń artykuł:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Kanały rss Kontakt Mapa strony
Dlaczego.com.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
   0.2945
Firma w holdingu PMPG