Przerwa technicza. Serwis będzie ponownie uruchomiony za parę minut

A PHP Error was encountered

Severity: Warning

Message: fopen(/data/nfs/www/dlaczego.pl/public_html/_log/views/news_20141025_1310.log): failed to open stream: No such file or directory

Filename: models/views.php

Line Number: 96

Jak przygotować się do obrony? - Magazyn Studencki ?dlaczego 
faq
A A A

Jak przygotować się do obrony?

2009/08/07 13:00 | dodał: trollbarbatus
Jak przygotować się do obrony?
Obrona pracy może przerażać
Fot. archiwum
Temat wybrany, materiały czekają. Czas na to, by zebrać je w całość, tak by powstało coś, co nazywa się ukoronowaniem studiów – praca magisterska.
Być może mamy do czynienia z ostatnim już sezonem obrony magisterek. Jednak studenci, którzy  właśnie teraz kończą naukę, muszą się z nim zmierzyć, czyli pracę napisać i obronić, a to łatwe nie jest. Wykładowcy są zgodni: obrona pracy magisterskiej to nie egzamin, na którym zawsze można liczyć na szczęśliwy traf, na wylosowanie odpowiedniego pytania, na dobry humor egzaminatora.

Jeśli ktoś przez  trzy semestry trwania seminarium nic nie robił, nie napisze pracy w ciągu miesiąca i nie odpowie na pytania komisji. Tu liczą się przede wszystkim pracowitość, systematyczność i samodzielność studenta.  Przyszły magister musi umieć nie tylko odtworzyć i przedstawić posiadaną wiedzę, ale też ją przetwarzać i samodzielnie myśleć. Tylko wtedy ma szansę napisać pracę, która wniesie coś nowego i świeżego. Jednak bez pomocy promotora droga do uzyskania dyplomu jest kręta i zawiła. To on wskazuje kierunek  działań przy pisaniu, wyjaśnia wątpliwości studenta. Dlatego konieczne staje się uczestniczenie w  seminariach magisterskich. – W trakcie pierwszych spotkań seminaryjnych studenci poznają formalne wymogi prac magisterskich – mówi prof. Jerzy Długoński z Katedry Mikrobiologii i Immunologii  Uniwersytetu Łódzkiego.

Najpierw trzeba określić objętość. Wzorcowa praca ma około stu stron. Składają się na nią wstęp, kilka rozdziałów i zakończenie. Oczywiście, student nie musi kurczowo  trzymać się tych zasad, zwłaszcza gdy ma coś ważnego do powiedzenia. Jeśli więc powstanie praca na 60 lub 300 stron, nie będzie tragedii i każdy z członków komisji prędzej zwróci uwagę na treść niż na objętość otrzymanej magisterki. Co do wielkości lub kroju czcionki, zdania są podzielone i tak naprawdę każdy promotor ma na to swój pogląd. – Ja na przykład proszę studentów, by pisali „dwunastką”, a mój kolega z innej katedry woli prace napisane „czternastką” – mówi prof. Jerzy Długoński. Warto to jednak ustalić już na początku, tak samo jak ostateczny wygląd pracy. Wielu profesorów woli też prace  obindowane od tych, które są oprawione w eleganckie, ale sztywne i przez to niewygodne w trakcie czytania okładki.

O tym wszystkim powinien powiedzieć na pierwszych zajęciach promotor. A jeśli zapomniał? Wtedy należy o to zapytać i poprosić o udostępnienie leżących gdzieś na półkach prac  magisterskich, spojrzeć na czcionkę, na przypisy i... na pierwszą stronę! – Na pierwszej stronie mojej pracy był oczywiście jej tytuł, moje imię i nazwisko, tytuły i nazwiska promotora i recenzentów oraz rok obrony. Na pewno nie wolno pisać podziękowań, bo są one źle widziane – ostrzega Monika Solecka, która w grudniu 2006 roku obroniła swoją magisterkę na Uniwersytecie Łódzkim. Wymogi formalne to oczywiście tylko jeden z problemów, które czekają na studentów piszących prace magisterskie. Dużo poważniejszą sprawą są materiały, a raczej ich natłok. – Z tym jest czasem problem – mówi prof. Jerzy Długoński. – Często przygotowuję do obrony studentów, którzy zgromadzili zbyt wiele materiałów i mają duże problemy z pisaniem. Skarżą się, że godzinami wpatrują się w pusty ekran, bo nic nie przychodzi im do głowy. Taki problem ma Ania Nowicka, studentka piątego roku zarządzania. – Mam materiały od pani promotor, stosy artykułów, czasopism, materiałów pokonferencyjnych i prac badawczych. Przeczytałam  wszystkie teksty, jednak miałam problem z pisaniem. Przeglądałam notatki, włączałam komputer i... nic! Siedziałam przed pustym ekranem godzinę lub dwie i w końcu zaczynałam układać pasjansa – opowiada.

Ania załamała się tym niepowodzeniem tak bardzo, że postanowiła wziąć roczny urlop dziekański, wyjechać do pracy za granicę i w tak zwanym międzyczasie pisać pracę. – Nie podoba mi się takie podejście – mówi prof. Jerzy Poradecki z Wydziału Filologicznego UŁ. – Zawsze powtarzam swoim studentom, że branie urlopu dziekańskiego nie jest najlepszym pomysłem. To odwleczenie sprawy na potem, a nie rozwiązanie problemu. Dziewczyna wróci po roku, zapomni połowę rzeczy i pewnie będzie miała jeszcze większe problemy  z pisaniem – tłumaczy. Dla prof. Poradeckiego wyjście z takiej sytuacji jest jedno: – Jeśli student nie wie, co ma napisać, powinien zgłosić się ze swymi wątpliwościami do promotora. Lepiej spytać o coś pięć razy, niż potem brać dziekankę i uciekać przed odpowiedzialnością – mówi. Takie odwlekanie sprawy nie jest też dobre z jeszcze jednego powodu – ze względów  finansowych. Nieoddanie pracy w terminie, który ustalają władze każdej uczelni, grozi skreśleniem z listy studentów. „Reaktywacja” wiąże się z powtarzaniem semestru, a to kosztuje, i to sporo, np. na KUL-u aż tysiąc złotych! Nie trzeba chyba przypominać, że to płacenie „za nic”.

Warto więc wziąć się w garść i pracę złożyć w terminie. A co potem? Potem na przyszłego magistra czeka już „tylko” obrona, czyli absolutnie ostatnie „zaliczenie” na studiach. Choć tak naprawdę to raczej miła posiadówka niż egzamin. Panuje przyjemna atmosfera i nikt z komisji nie przywiązuje zwykle wagi do drobnych potknięć, no, chyba że student bardzo się spóźnił albo jest w niezbyt eleganckim stroju. Oczywiście jakieś pytania na obronie  paść muszą, w końcu to egzamin końcowy. Zadają je członkowie komisji, w tym promotor. Zagadnienia nikogo nie zaskakują, bo przed obroną student dostaje listę pytań lub tematów, które powinien ppracować. Musi także przeczytać jeszcze raz własną pracę, bo pytania mogą – choć nie muszą –  dotyczyć właśnie jej. Po udzieleniu odpowiedzi kandydat jest na chwilę „wypraszany” z pokoju. Po kilku  minutach profesorskiej narady zostaje uroczyście powiadomiony, że od tej chwili może używać skrótu „mgr” przed nazwiskiem. – Obrona pracy magisterskiej to oficjalna, ale bardzo przyjemna część studiów – mówi prof. Długoński. – To bardzo miłe uczucie, gdy młodzi ludzie, niejednokrotnie bardzo zdolni, po wielu trudach, badaniach i doświadczeniach zdobywają w końcu upragniony tytuł, który staje się przepustką do ich dalszej kariery – twierdzi.

Joanna Bielas

Warto wiedzieć
Tych błędów się wystrzegaj:
Niesystematyczność – zaplanuj pracę. Jeśli tego nie zrobisz, po miesiącu utoniesz w papierach.
Lenistwo – powiedzenie: jeśli masz coś zrobić dziś, zrób to pojutrze, a będziesz miał dwa dni wolnego, nie przejdzie przy pisaniu magisterki, nie odkładaj więc wizyty w bibliotece.
Nieprzygotowanie – np. referatu na seminarium. Promotor każe ci to robić, żeby cię zmobilizować i przyspieszyć postępy prac, podejdź więc do tego poważnie.
Odwlekanie – choćby dlatego, że słabo ci idzie. Nawet jeśli tak jest, to lepsze jest pisanie choćby kilku zdań codziennie niż czekanie na cud.
Przeciążenie – jeśli masz tyle materiałów, że nie wiesz, na czym się skupić, zapytaj promotora – podpowie ci, co dalej robić.
Brak archiwizacji – zapisuj pracę na wszelkich dostępnych nośnikach. To nie jest strata czasu – pomyśl, co będzie, jeśli stracisz gotową magisterkę.
Niechlujstwo – czyli praca pisana byle jak, bez zachowania odpowiedniej formy (czcionka, wielkość, podział) – wielu profesorów wymaga pewnych zasad, więc się ich trzymaj.
Poprzedni Postrach nieuczciwych studentów
Rewolucja na uczelniach Następny

Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
Dodaj swój komentarz:
Oceń artykuł:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Kanały rss Kontakt Mapa strony
Dlaczego.com.pl   2007-2014   Wszelkie prawa zastrzeżone
   0.3637
Firma w holdingu PMPG